Żyję i mam się prawie dobrze.

Ile to minęło? 5 miesięcy? Sporo. Domena wygasła w najmniej oczekiwanym momencie. Ale wszystko ostatnio tak się działo. Nieoczekiwanie. I przez ten czas tyle się zmieniło. Praktycznie wszystko. Nie jestem już tą samą Patką co wcześniej. Sama w sobie nie widzę już tego koloru. Znów odtrąciło mnie od wychodzenia z domu, spotykania się. Od wszystkiego. I wiem, że ranię tym swoich bliskich. Zwłaszcza Amadeusza.

Ale od początku. Podobają się te wpisy z czerwca? Mi też nie. Teraz widzę jaka to była obłuda. Idealnie wykreowana otoczka. Niczego w życiu tak nie żałuję jak poznania Łukasza. Zwodził, uwodził, wykorzystał naiwność. Nawet nie umiem tego opisać. Pan wielce kochany, troskliwy. Jak chuj. Leciał w kulki od początku. Pytanie: byłam pierwszą czy drugą opcją? „Nie jestem gotowy” – no w życiu nie będziesz jak masz rozdwojenie jaźni. Ale przyznam jedno. Robienie wody z mózgu ma opanowane na perfekto. A ja głupia dałam się podpuścić. Zrobił z siebie boga. Albo tak mnie zmanipulował, bym w to uwierzyła. Bo to ja ta zła byłam. No ciekawe.

NIENAWIDZĘ GO, NIENAWIDZĘ KAŻDEJ SEKUNDY, KTÓRĄ MU POŚWIĘCIŁAM.

Mam ochotę wymazać to wszystko z pamięci. Z tego bloga, o tak o:

blog

Wakacje – ja nie wiem co to było. Najpierw porażka w Pogorzelicy, do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co się tam działo. Spanie z pająkami, alkoholikami, ciągłe imprezy. Ale w tym gorszym znaczeniu. W ogóle nie mogłyśmy się tam zaklimatyzować. Piłyśmy same. Zaliczyłam pierwsze wychylenie za okno. To i tak chyba jeden z lepszych wieczorów, które pamiętam. Wtedy byłyśmy jednością. Nie kłóciłyśmy się. I to jeszcze przez co: przez facetów! Ani jeden, ani drugi nie był tego wart. Przez frajerów nasza przyjaźń zawisnęła na włosku. A potem było już tylko gorzej. Praca ponad siły, wykorzystywanie, jednej i drugiej. Po prostu patologia. Spasowałam po tygodniu. Książę łaskawie po mnie przyjechał. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Dowiedziałam się jakieś 1,5 tygodnia później. Kiedy to zdecydowałam się jechać do Dziwnowa, do drugiej pracy. Cały ten tydzień, który spędziłam w domu dał mi jedno: porządną burzę. Na co nawet książę nie zareagował, wielki łowca burz. Śmiech na sali. Noc spędzona w towarzystwie Wojtka i Marty. Tylko jego mi wtedy do szczęścia brakowało. No ale przecież nie można mieć wszystkiego.

20150706_050600

O 5 rano, zaraz po burzy, ale lepiej się wyspać, a co. Burza była piękna, acz groźna. Piorun uderzył jakieś 30-40m ode mnie. Ogłuszyło mnie. I to było naprawdę dobre uczucie. Przez kilkanaście minut o niczym nie myślałam. Mogłoby tak zostać na zawsze.

Potem chodziłam coraz bardziej przybita. Nie wiedziałam czemu. Płakałam Marcie po nocach, a ona nie wiedziała jak mi pomóc. Nikt nie wiedział. Dlatego pojechałam.

Dziwnów – dobre i niedobre zarazem. Praca spoko, kasa niezła, oprócz tego, że nie traktowałam jej poważnie. Pojechałam tam, by odciąć się od tego całego bagna. Wtedy dowiedziałam się całej prawdy. Świat mi się zawalił. Zaczęło się imprezowanie, chlanie, wyrywanie czegoś co noc. Nienawidzę siebie za to. Wtedy straciłam szacunek do siebie całkowicie. Chyba nadal go nie odzyskałam. Potem zaczęłam kłócić się z szefem. Tydzień przerwy dobrze nam zrobił. Tak jak chciałam, pojechałam na Woodstock. Sama. Stwierdziłam, że nie będę szukać na siłę towarzystwa. Ale i tak się znalazło. Pozdrawiam kolegów z Curly Heads.20150730_133107 20150730_174027 20150731_002228

Po Woodstocku miałam kolejny powrót nad morze. 3 w ciągu tych wakacji. Praca ta sama, tym razem w Dziwnówku. Mega ekipa, mnóstwo wspomnień. I kolorowych warkoczyków. Tu już było grzeczniej. I bardzo dobrze. Mimo tego, te wakacje nadal robią mi mętlik w głowie. To było naprawdę dziwne. I niepotrzebne. Teraz wiem, że będąc w psychicznej rozsypce nic tak naprawdę się nie osiągnie. I tu apel do wszystkich dziewczyn: nie dajcie się zbałamucić, nie dajcie się nabrać na złote góry, obietnice i wyznania rodem z filmu. Tu obłuda. Bądźcie uważne. I przede wszystkim miejcie oczy dookoła głowy i dystans. Nie pozwólcie się omotać i nie ufajcie w stu procentach. Przynajmniej nie na początku. Będziecie tego żałować. Tak jak jak żałuję.

IMG_20150815_004741 IMG_20150815_004915 20150815_001033 20150814_234655 20150814_234613 20150813_200331 20150813_173626 20150813_125551 20150813_132515 11873513_1023325724365219_1442388821579843299_n 20150714_162446

Z koszmaru wyrwałam się 17 sierpnia, 19 jechałam do babci, a głównym celem były festiwalem. Należało mi się. Na początek Cieszanów Rock Festival. Byłam tam z jednego względu: Coma. Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków. A poznałam tam naprawdę wspaniałych ludzi. Jak? Jak zwykle przez przypadek. No i poznałam Christiana Greya. Cóż za zaszczyt. Wybawiłam się tam konkretnie. Aż szkoda było wracać. Cieszę się, że dalej mam kontakt z tą ekipą. W końcu spedytorzy trzymają się razem!

20150821_193722

No i tydzień później było to, na co czekałam cały rok. Czad Festiwal. Mimo wszystko 4 dni mnie przerosły. Byłam wykończona. Ale dla takich gwiazd i przede wszystkim dla takiej ekipy warto. I z tego miejsca muszę podziękować Mateuszowi, za przegadanie tych 4 dni, przegadanie mnóstwa spraw, choć w ogóle się nie znaliśmy. No i za namiot. Ale przecież to nawet nie był jego namiot. 😀

20150827_203453

No i z dniem 30 sierpnia wszystko wróciło do „normy”. Wróciłam do domu, do szkoły. Do rzeczywistości. Jednak nie było tak spokojnie, jak mogłoby się wydawać. Zaczynając od szkoły: egzamin zawodowy zdany na 98%, tak to było po zarwanej nocce, kiedy z Martą kradłam kwiaty. Jest grudzień, ja do szkoły nie chodzę, bo jak zwykle musiała mnie jakaś choroba dopaść. Tym razem jest to ból głowy. Ból, który niszczy wszystko. Składa mnie dokumentnie, odechciewa się dosłownie wszystkiego. Najgorsze jest to, że lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Czyli klasyka gatunku. Mój organizm sam się niszczy. Płuca, żołądek, tarczyca, kolana. WHAT’S NEXT?!

No i nie wspomniałam o najważniejszym. Od połowy sierpnia jakoś, rozmawiam z niejakim Amadeuszem. Zaczęło się od niewinnych gadek dotyczących festiwali i zajaraniem się The Offspring… a dziś? Dziś mijają dwa miesiące, odkąd jesteśmy razem. W życiu bym nie przypuszczała. Obydwoje zgraliśmy się w niekorzystnym dla nas czasie, postawiliśmy na jedną kartę i proszę. Lepiej bym sobie tego nie mogła wymarzyć.

12348676_984492864945866_1021074831_n

Wpis miał być bardziej dramatyczny, ale patrząc na te wszystkie zdjęcia, poprawił mi się humor. Teraz, kiedy tu wróciłam, co najmniej na rok, wiem Kacper, wiszę Ci 12,18 PLN :D, będę starać się pisać regularnie, bo nawet samej mnie tego brakowało. Pewnie wtedy streszczenie tych wszystkich sytuacji wyglądałoby zupełnie inaczej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *