Wodolejstwo.

Hm. Dzień dobry, albo dobry wieczór. Sama nie wiem. Rzekomo jest środek nocy, jednak mój mózg jest tak pusty, niczym o 6 rano. O tej porze moje myśli latają jak ścigacze w Star Wars. Ogólnie lubię ten stan, bo wtedy w sumie o niczym konkretnym nie myślę. Minusem jest to, że mimowolnie błądzę i szukam tego punktu zaczepienia #typowy #mindfuck, szukam tej grawitacji, gruntu, nawet na styku płyt tektonicznych. Wszystko jest lepsze niż bezwładne dryfowanie po próżni własnego umysłu. Co się dzieje?! Tu żadnej asteroidy nie ma!

Tytuł posta nie jest przypadkowo wpisany. Moja „kochana” pani polonistka (bez nazwisk, pls), ostatnio zarzuciła mi wodolejstwo. Przerost formy nad treścią. Rly? Czy cytat lub konkretne odwołanie jest unikaniem tematu? Wrr. Nie moja wina, że lubię używać szerokiego wachlarza środków stylistycznych, co zresztą tu widać. Nie moja wina, że pragnę by mój tekst nie odbił się głuchym echem od odbiorcy, tylko zasiał tam ziarno refleksji. A co innego jak nie słowo, metafora czy jakiś inny oksymoron ma na to wpływ? Dobra nieważne. Lubię manipulować słowem, bo to miesza ludziom umysły. Tak samo jak i mój. Coś pięknie powiedziane tępi ten mroczny kolec. Tzn, to jest moje subiektywne odczucie.

Chyba dałam się zabić własną bronią. Ostatnio sama sobie mieszam w tej małej czerwonej łepetynce. Nie robię tego specjalnie ofc. A może? Nie wiem. Wiem tylko, że robiąc to, tylko sobie zaszkodzę. Teraz nie mogę tego zrobić, zbyt wiele osób na mnie polega. Zbyt wiele osób mi zaufało. Nie chcę nikogo zawieść. Wiem, że zadawalając wszystkich wokół nieszczęśliwa będę tylko ja. Lubię robić coś dla kogoś. Tak, może to dziwne, ale lubię. To mnie realizuje. Pewnie do pewnego stopnia. Kiedy już wszyscy będą usatysfakcjonowani, a ja nie. To będzie ten moment, kiedy pęknę. Czuję to.

I chyba brakuje mi punktu odniesienia na kolejny akapit. Pewnie on jest, ale nie chcę o tym pisać. Czuję, że pakuję się w gówno. Nadziejodajne gówno. Kogo ja próbuję oszukać. Wszystkich wokół, włącznie z sobą.

PS, nie mam sił na kodowanie, bo za późno już jest. Nie, nie jestem inteligentna i raczej nie będę. 🙂

Bo mam fajne tu oczy. A tak serio to naprawdę lubię to zdjęcie. Jedno z moich najulubieńszych.

  1 comment for “Wodolejstwo.

  1. 27 listopada 2014 at 00:27

    No nie rozumiem tej Twojej polonistki. Za moich gimnazjalnych i licealnych czasów polonistki raczej chwaliły takie prace. Myślę, że to dobrze, jeśli coś jest napisane po to, by skłonić ludzi do myślenia. No ale w sumie mało komu chce się myśleć niestety…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *