Upał aparatowi niestraszny.

Jak ktoś już mnie dłużej zna to wie, że gdybym mogła to widziałabym świat tylko przez aparat. No ale, że go nie mam na własność, to zazwyczaj zostaję na etapie koncepcji. Szkoda, że tego co widzimy oczami nie da się wywołać.

Do rzeczy. Wczoraj mimo 38 stopni w cieniu dorwałam aparat i wykorzystałam go na Ani. Wiem już jak zachowuje się ona w czasie spustu migawki, co bardzo ułatwia mi sprawę. Te dwa dni ostatnie dały mi taką motywację. Bo zdjęcia. Ale skupiam się teraz na wczorajszych. Chciałabym to robić codziennie. Tak, jak chciałabym pisać tu codziennie. Ale czasem po prostu się nie da. Mózg staje dęba i koniec. Tak jest dziś. Mam za dużo zaległości, więc wrzucam posty dziś. Muszę do końca weekendu wyprowadzić mnóstwo spraw. Zaczynam od bloga.

DSC_0149 DSC_0177 DSC_0211 DSC_0213

Oczywiście nie mogło się odbyć bez zdjęć dla mnie. Są piękne. Będę tu je wykorzystywać adekwatnie do treści wpisów. To chyba też jest uzależnienie.

Dodaj komentarz